2010-04-18
Farmaceutki z Kamienia staną przed sądem
Artykuł, który powinien być przestrogą, by nie lekceważyć zakresu uprawnień zawodowych i odpowiedzialności w aptece.


{2010-04-17} {Głos Szczeciński}


DECYZJA Koniec śledztwa w sprawie fatalnej pomyłki. Prokuratura oskarżyła dwie aptekarki. Jedna z nich wydała niewłaściwy lek, który zażywała 6 letnia dziewczynka.


O bulwersującej sprawie pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku. Matka przez ponad tydzień podawała 6 letniej córce lek na rozrzedzenie krwi. Leki pomyliła niedoświadczona aptekarka. Oba medykamenty mają podobną nazwę. Dziewczynka musiała przejść transfuzję krwi. Z ustaleń śledztwa wynika, że nazwa leku była wypisana czytelnie. Prokuratorzy nie mieli kłopotów z odczytaniem nazwy bez pomocy specjalistów. - Odczytałem nazwę bez kłopotu - przyznaje prok. Jarosław Przewoźny, szef prokuratury w Kamieniu Pomorskim.

Przestępstwo to wynik niedoświadczenia młodej techniczki farmacji oraz złamania procedur obowiązujących przy wydawaniu leków pacjentom.

Pozwoliła jej wydać lek
Prokuratura oskarżyła dwie osoby. Obie kobiety pracowały wtedy w aptece w Kamieniu Pomorskim. Jedna z nich, Aneta H., była wtedy zastępcą ówczesnego kierownika apteki, który przebywał na urlopie. Według prokuratury Aneta H. ułatwiła popełnienie przestępstwa technikowi farmacji Marcie Z. - Wiedziała, że technik farmacji nie ma uprawnień do wydawania leków, a mimo to pozwoliła, aby wydała lek na podstawie swoich uprawnień w systemie informatycznym, a potem zaniechała nadzoru nad sprawdzeniem czy został wydany prawidłowy lek - mówi prok. Jarosław Przewoźny, szef prokuratury w Kamieniu Pomorskim. Zgodnie z procedurą farmaceutyczną lek pacjentowi może wydać tylko osoba z uprawnieniami. Marta Z. ich nie miała. W systemie informatycznym korzystała z uprawnień Anety H., która takie uprawnienia miała. Według prokuratury Aneta H. godziła się na łamanie tych procedur i akceptowała to.

Naraziła zdrowie dziecka Marta Z. odpowie za narażenie dziecka na utratę zdrowia. - Mimo braku praktyki wydała lek niezgodnie z receptą i nieumyślnie naraziła dziecko na ciężki uszczerbek na zdrowiu - tłumaczy prok. Jarosław Przewoźny. Dziewczyna, której podano nie ten lek mieszka w małej wsi pod Kamieniem. Mama podawała jej zły lek przez kilka dni. Na szczęście zorientowała się, że z dzieckiem dzieje się źle. Wezwała pogotowie. Potem zawiadomiła prokuraturę. - Nie przeczytałam ulotki. To prawda - mówi pani Iwona, mam dziewczynki. - Nie sądziłam jednak, że w aptece mogą pomylić leki! Córka dostawała lek dla dorosłych. Po tygodniu na ciele dziecka pani Iwona zauważyła siniaki. Przestraszyła się, że córka została pobita w szkole. Okazało się, że jednak nie. Dziewczynka bardzo osłabła. Wyniki badań krwi wykazały, że dziecko znów ma anemię. Jednak rodzina wciąż nie podejrzewała, że sprawcą może być zły lek. W szpitalu w Szczecinie przeprowadzono transfuzję krwi. Dopiero po niej dziewczynka poczuła się lepiej. Według rodziców pozostał jej uraz. Obie oskarżone nie pracują już w aptece. Ich proces odbędzie się przed Sądem Rejonowym w Kamieniu. Grozi im do 3 lat więzienia. Inicjały oskarżonych kobiet zostały zmienione.


Mariusz Parkitny
Autor: PIECHULA Stanislaw
chevron_left
25
11.2020
chevron_right
Subskrybuj
chevron_right
Powrót do góry